agentka Jej Kuchennej Mości
Durszlak.pl
my foodgawker gallery
Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria> Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
piątek, 09 listopada 2012
Pocztówka z kraju chaczapuri

ENGLISH VERSION

A było tak – najpierw dwa tygodnie urlopu, a później trzeba było solidnie po urlopie odpocząć, stąd nasza długa nieobecność na blogu. Jeśli ktoś śledzi nasz facebookowy profil wie gdzie byliśmy, pozostałym śpieszymy donieść, że eksplorowaliśmy Gruzję i Turcję. W Turcji byliśmy dwa lata temu i spodobały nam się te klimaty. Ten wyjazd ukierunkowany był na wschodnią Turcję, a że stwierdziliśmy, że bliżej nam tam będzie z Tbilisi niż ze Stambułu, a Gruzja swoją drogą jest ciekawym krajem, więc wyszło jak wyszło – po tygodniu w każdym z tych państw. O zaletach każdego z nich długo można by opowiadać, oprócz zapierających dech w piersiach widoków i wspaniałej przyrody, oba kraje wypełnione są zabytkami jak dobry keks bakaliami. Gruzini tysiąc lat temu wymyślili chyba, że w XXI wieku zostaną Mekką światowej turystyki i zbudowali na każdym większym wzgórzu malowniczy kościół lub twierdzę. Turcy niewiele im ustępują. Polecamy te rejony, ale raczej osobom preferującym aktywny wypoczynek. Ponieważ jednak nie ma to być artykuł dla National Geographic, a relacja na blog kulinarny, to powracamy do jedzenia :)

Z kuchnią gruzińską zapoznaliśmy się co nieco jeszcze przed wyjazdem. Wtedy zarzekałam się, że chaczapuri będę jeść w Gruzji na śniadanie, obiad i kolację i nie byłoby z tym problemu, bo dostępne jest wszędzie. Zgodnie z nazwą to chleb z serem, choć spotkaliśmy również wersję z fasolą. Możliwe, że ta wersja nosi inną nazwę, ale wbrew chęciom nie opanowaliśmy pięknego gruzińskiego alfabetu, o mowie nie wspominając. Chaczapuri występuje w wielu wersjach, najczęściej z serem w środku, a ciasto jest albo drożdżowe, albo przypominające ciasto filo czy bułgarskie kori. W tej wersji chaczapuri bardzo przypomina bułgarską banicę. Jedną sztukę można kupić za odpowiednik 2-4 zł, z reguły jest ciepłe a czasem wręcz gorące. Ja po zjedzeniu jednego takiego chaczapuri nie czułam głodu przez kilka godzin. Popularne jest również chaczapuri adżarskie podawane w restauracjach. To ciasto w formie łódki zapiekane z serem, z jajkiem sadzonym na wierzchu, podane z masłem, które topi się pod wpływem ciepła. Takie chaczapuri robiliśmy jeszcze przed wyjazdem i nieskromnie stwierdzamy, że nie mamy się czego wstydzić ;) A mieszanka fety i mozarelli, której użyliśmy zamiast gruzińskiego suługuni też się sprawdza.

relacja 1   Punkt wypieku i sprzedaży chaczapuri - tu kierowaliśmy swe kroki zaraz po przebudzeniu :)

Kolejna pozycja, której trzeba w Gruzji spróbować, to pierożki chinkali. Kupuje się je na sztuki. Najpopularniejsze są z farszem mięsnym, podczas gotowania wytwarza się w nich bulion, który po odgryzieniu kawałka ciasta należy wypić. Je również robiliśmy przed wyjazdem (nasze chinkali) i też nie ma się czego wstydzić. A co do kwestii jedzenia ogonków, nad czym się zastanawialiśmy, to miejscowi ich nie jedzą ;) Poza mięsnymi chinkali w wielu miejscach można spotkać je z nadzieniem serowym, grzybowym czy nawet ziemniaczanym, ale te mięsne są chyba najlepsze z uwagi na bulion.

Mnie zachwyciła również zupa charczo. Gotuje się ją na wołowinie, z ryżem i pomidorami, a doprawia świeżą kolendrą i czymś ostrym (pewnie adżiką), ale jest pikantna w znośny dla mnie sposób, nie wypala kubków smakowych i poza pikanterią czuć jeszcze pozostałe smaki ;)

rekacja 2Pyszne charczo.

Kilka razy jedliśmy też na przystawkę grillowane bakłażany z masą orzechową. Rewelacja ! Gdyby ktoś się wybierał, to możemy polecić lokal dla miejscowych w Tbilisi, który przetestowaliśmy na własnych żołądkach, gdzie za odpowiednik 50 zł można urządzić prawdziwą suprę, którą najedzą się 4 osoby, a 2 nie będą w stanie ruszyć się od stołu ;)

relacja 4Bakłażany

Z deserów popularne są owoce (to naprawdę fajne kupować świeże figi czy kaki na wagę w cenie naszych jabłek) czy czurczcheła, czyli nanizane na sznurek orzechy włoskie otoczone wysuszonym sokiem, najczęściej winogronowym. Podobny deser mają Turcy, ale ten gruziński smakował mi zdecydowanie bardziej, bo owocowa otoczka jest bardziej miękka.

relacja 3Stoisko z czurczchełą

Jeśli o napoje chodzi, to w Gruzji bardzo popularne są lemoniady. Występują w wielu smakach, ale jak dla mnie wszystkie są zbyt słodkie. Kiedy z nadzieją kupiłam cytrynową licząc na choć trochę kwaskowaty smak, również się zawiodłam. Można się napić, szczególnie polecam gruszkową, ale na pewno nie dla ugaszenia pragnienia. W tym przypadku zdecydowanie lepsza będzie woda. Słynna Borjomi najlepiej smakuje na zimno, zaraz po otwarciu butelki. Gdy zrobi się cieplejsza i uleci z niej gaz, zbyt wyczuwalny jest słony smak, ale co kto lubi, ja tam jestem wybredna ;)

Na winach się za bardzo nie znamy, ale według naszych kubków smakowych wina gruzińskie nie są przereklamowane. Kraj ten na pewno ma długą tradycję produkcji win, o czym mogliśmy się przekonać w czasie wizyty w jednej ze starych kachetyjskich winiarni. Wielbicielom mocniejszych trunków może posmakować czacza, czyli gruziński bimber.

Relacja 5Tradycyjna winiarnia w miejscowości Velistsikhe.

Na pewno wielu rzeczy jeszcze w Gruzji nie zobaczyliśmy i nie spróbowaliśmy wielu dań, ale tym większą mamy pewność, że jeszcze tam wrócimy :)

Ciąg dalszy o Turcji nastąpi...