agentka Jej Kuchennej Mości
Durszlak.pl
my foodgawker gallery
Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria> Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Grissini

grissini

ENGLISH VERSION

Uwielbiam grissini ! Do niedawna te gotowe, ze sklepu, od niedawna natomiast zachwycam się tymi samodzielnie upieczonymi. Smakują inaczej, ale równie dobrze. Świetne jako przekąska, coś do pochrupania zdrowszego niż chipsy. Do tej pory wypróbowałam tylko wersję z sezamem, ale planuję eksperymentować z innymi dodatkami. Na pewno można użyć ziół, dodać do ciasta ser, myślałam też o suszonych pomidorach. Chrupiąco polecam !

Składniki:

  • 200 g mąki
  • 60 g semoliny1
  • 5 g soli
  • 1 łyżeczka drożdży suszonych lub kawałek świeżych (dodaję na oko, pewnie ok. 20 g)
  • 150 ml wody gazowanej
  • 1 łyżka oliwy
  • sezam

Wykonanie:

Wszystkie składniki, poza sezamem, mieszamy i zagniatamy gładkie elastyczne ciasto. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na 45 minut. Dzielimy ciasto na 24 kawałki i rolujemy każdy w długi paluch. Ja najpierw roluję je przez chwilę w rękach, a następnie na desce. Na koniec obtaczamy w sezamie i pieczemy w 170°C przez ok. 30 minut. Wyciągamy grissini z piekarnika i smarujemy oliwą (używam pędzla silikonowego) i podpiekamy jeszcze ok. 5-7 minut. Studzimy i serwujemy z dipami lub same, są pyszne :)

Smacznego !

źródło

1 Ostatnio mi "wyszła", więc użyłam kaszy manny i też było ok. 

poniedziałek, 09 grudnia 2013
Pasztet z selera

pasztet z selera

ENGLISH VERSION

Bardzo lubię warzywne pasztety, a ten z selera, obok pasztetu z cukinii, stał się ostatnio moim ulubionym. Zmodyfikowałam trochę oryginalny przepis rezygnując przede wszystkim z kostek bulionu grzybowego i zastępując je pieczarkami, a zamiast margaryny dodaję masło. Zamiast 6 jajek dodaję 4, trzeba po prostu dopasować ilość tartej bułki. Pasztet ma świetną konsystencję, łatwo się kroi, bez problemu można wziąć do ręki plasterek i jeść nawet bez dodatku chleba ;) Bardzo polecam!

Składniki:

  • 1 kg selera
  • 2 duże cebule
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 kostka masła (200 g)
  • 1 szklanka wody
  • 500 g pieczarek
  • 4 jajka
  • bułka tarta (ok. 1 szklanki)
  • sól, pieprz

Wykonanie:

Seler obieramy i ścieramy na łezkach razem z cebulą (używam maszynki do mięsa). Przekładamy warzywa do dużego garnka, dodajemy wyciśnięty czosnek, szklankę wody, pokrojone w kostkę masło, solimy i gotujemy przez ok. godzinę aż seler zmięknie. Studzimy.

Pieczarki myjemy lub obieramy, kroimy drobno i podsmażamy na oliwie aż skurczą się i zmiękną. Studzimy.

Seler mieszamy z pieczarkami, dodajemy jajka, mieszamy, dodajemy bułkę tartą (najlepiej robić to stopniowo tak, żeby masa była wystarczająco gęsta). Pieczemy przez 1,5 godziny w 190-200°C aż wierzch się zrumieni. Mi z tej ilości wychodzą dwie małe silikonowe keksówki.

Smacznego !

źródło

czwartek, 05 grudnia 2013
Tort makowy

tort makowy

ENGLISH VERSION

Nasz torcik jest kwadratowy, bo tortownica była zajęta, ale jeśli robimy go na jakąś specjalną okazję, to lepiej będzie się prezentował w tradycyjnej okrągłej formie. Poza parzeniem maku i koniecznością jego zmielenia (niech żyją elektryczne maszynki do mięsa :) ciasto przygotowuje się błyskawicznie. Na dobrą sprawę ogranicza się do 3 składników, podobnie jest z kremem, z którego zresztą można zrezygnować, bo same makowe blaty są przepyszne :)

Składniki:

ciasto:

  • 8 jaj
  • 500 g maku
  • 400 g cukru
  • bułka tarta1

krem:

  • 250 g mascarpone
  • 200 ml śmietanki
  • cukier puder

Wykonanie:

ciasto: Najpierw musimy sparzyć mak. Ja wsypuję go do garnka z grubym dnem, zalewam wodą tak, żeby wystawała minimalnie ponad mak i gotuję aż woda się wchłonie. Po przestudzeniu mak mielimy dwa razy. Białka ubijamy na sztywno, następnie stopniowo dodajemy cukier i nadal ubijamy. Następnie dodajemy żółtka i mieszamy. Na koniec masę jajeczną łączymy z makiem i mieszamy za pomocą łyżki. W razie potrzeby w tym momencie możemy dodać bułkę tartą. Masę przekładamy do formy. Najlepiej do okrągłej tortownicy. Ja akurat okrągłą miałam zajętą, więc użyłam kwadratowej o boku 24 cm. Pieczemy ciasto w 200°C przez ok. 1 godzinę. Studzimy, po czym kroimy na dwa blaty i przekładamy je kremem.

krem: Śmietankę ubijamy. Mascarpone miksujemy z cukrem (do smaku, ja wolę niezbyt słodki krem), po czym przy pomocy łyżki łączymy z ubitą śmietanką.

Smacznego !

1 W przepisie, który dostałam od mamy jest 5 łyżek. Dodałam tylko dwie, bo masa wydawała się wystarczająco gęsta, ale gdybym nie dodała bułki wcale, też chyba byłoby ok.

źródło: mama :)

wtorek, 03 grudnia 2013
Aczma - dla wytrwałych ;)

aczma

ENGLISH VERSION

Pierwsza, najważniejsza uwaga na samym wstępie: Jeśli zdecydujecie się przygotować aczmę, to zacznijcie dzień wcześniej, albo z samego rana. My oczywiście nie doczytaliśmy przepisu do końca a dopiero w jednym z ostatnich zdań zawarta była informacja, że przed upieczeniem aczma powinna leżakować w lodówce przez 8-12 godzin ;) No cóż, w niedzielę obeszliśmy się smakiem i w końcu upiekliśmy ją w poniedziałek.

Może nasza aczma nie wygląda jak ta w książce kucharskiej, która wzbudziła nasz zachwyt, ale nie osądzajcie aczmy po wierzchnim płacie ;p W ogóle czasem mam wrażenie, że dania, które książki kulinarne prezentują na zdjęciach nie mogły powstać z przepisu, który im towarzyszy. Przy kolejnym podejściu do aczmy nie będziemy się go ściśle trzymać i górny płat ciasta, który według przepisu pieczony jest na surowo, najpierw jednak ugotujemy.

Byliśmy w Gruzji w zeszłym roku i bardzo dobrze ten wyjazd wspominamy, szczególnie pod względem kulinarnym, ale aczmy akurat nie skosztowaliśmy, więc ciężko nam powiedzieć jak nasza ma się do oryginału i jak oceniliby ją Gruzini. Mamy jednak nadzieję, że pochwaliliby nas, bo przygotowanie tej potrawy było naprawdę czasochłonne, pracochłonne i wzbudzało na różnych etapach różnorakie emocje ;) Sposób przygotowania bardzo przypomina mi proces przygotowania tureckiego borka "wodnego". Jest równie czaso i nerwochłonny, ale efekt jest równie wart tej mordęgi ;) I podobnie jak w przypadku borka warto zabierać się za przygotowanie aczmy we dwójkę. Najlepiej, żeby jedna osoba wałkowała płaty ciasta, a druga zajmowała się ich gotowaniem, układaniem w formie i smarowaniem.

Nie wiem jak często Gruzinki przygotowują aczmę, ale chyba nie na co dzień, chociaż jestem w stanie uwierzyć, że trening czyni mistrza i gdybyśmy częściej takie dania przygotowywali, to z czasem nabralibyśmy większej wprawy. Na razie wspominam smak dopiero co upieczonej aczmy i psychicznie przygotowuję się do kolejnej, bo nie wątpię, że kolejny raz nastąpi ;)

Składniki:

ciasto:

  • 5 jajek
  • 300 ml letniej wody
  • 5 szklanek mąki
  • 1/4 łyżeczki soli

do smarowania ciasta:

  • 400 g masła

farsz:

  • 1 kg małosolnego sera solankowego1
  • 200 ml śmietany

Wykonanie:

ciasto: Jajka roztrzepujemy z solą, dodajemy wodę, a następnie stopniowo mąkę i zagniatamy gładkie elastyczne ciasto. Oryginalny przepis mówił o 2,5-3 szklankach mąki, ale w moim przypadku było to zdecydowanie za mało. Ciężko mi powiedzieć ile dokładnie mąki dodałam, bo przestałam ją w końcu odmierzać, ale było to co najmniej 5 szklanek. Następnie ciasto mocno wybijamy przy pomocy wałka, służy to zapewne rozładowaniu agresji skumulowanej podczas zagniatania ciasta ;) Ciasto dzielimy na 9 części, ja podzieliłam na 7, z tym że dwie powinny być większe od pozostałych tak, żeby po rozwałkowaniu były większe od formy i wystawiały poza brzegi.

Masło roztapiamy i trzymamy w ciepłym miejscu lub na minimalnym ogniu, żeby pozostało płynne.

farsz: Ser kruszymy i mieszamy ze śmietaną.

Przygotowujemy duży szeroki garnek, w którym zagotowujemy wodę i drugi z zimną wodą.

wałkowanie: Jeden z większych fragmentów ciasta rozwałkowujemy na prostokąt większy od formy. Bez gotowania wykładamy nim wysmarowaną masłem formę wywijając brzegi. Obficie smarujemy masłem. Kolejne dwa (lub trzy, w zależności od tego na ile części podzieliliśmy ciasto) kawałki ciasta rozwałkowujemy na prostokąty trochę większe od formy, gotujemy przez 12 sekund, po czym osączamy i chłodzimy w zimnej wodzie. Ponownie osączamy i wkładamy do formy (jeśli ciasto będzie większe od formy, układamy je faliście). Każdy z płatów ciasta smarujemy masłem. Następnie wykładamy na nie połowę sera. Przykrywamy kolejnymi dwoma (lub trzema) ugotowanymi płatami ciasta smarując wszystkie masłem, po czym wykładamy resztę sera. Przykrywamy ostatnim ugotowanym płatem ciasta, również smarując go masłem. Wystające brzegi pierwszego płatu ciasta zakładamy na ugotowane warstwy. Na wierzchu kładziemy ostatni rozwałkowany większy płat ciasta brzegi wciskając przy brzegach tak, by oddzielały ugotowane płaty od ścianek formy. Szczerze, to zrobiłam to niezbyt dokładnie, średnio się dało. Obficie smarujemy masłem ostatni wierzchni płat ciasta i wstawiamy aczmę do lodówki na 8-12 godzin, po czym ostrym nożem kroimy ją na kawałki tak, by przeciąć wszystkie warstwy.

Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C i pieczemy ok. 50-60 minut aż wierzch się zrumieni. Podajemy aczmę na gorąco.

Smacznego !

źródło: Jelena Kiładze, Tradycyjna kuchnia gruzińska

1 Można jak w przypadku chaczapuri adżarskiego użyć mieszanki mozarelli i fety. My użyliśmy fety i solonej twardej ricotty.



czwartek, 28 listopada 2013
Ciasto marchewkowe

ciasto marchewkowe

ENGLISH VERSION

Siostra Konrada dała nam ostatnio do spróbowania ciasto marchewkowe. Konradowi tak smakowało, że od razu zadeklarował, że sam upiecze takie jeszcze tego samego dnia ;) Robi się je błyskawicznie, jak muffinki, więc nie czekałam czy dotrzyma słowa, ale sama się za nie zabrałam. Ciasto jest bardzo puchate, wilgotne i lekkie. Można przełożyć je kremem, ale samo smakuje doskonale. Dzięki korzennym przyprawom mogę polecić je również na świąteczny stół.

Składniki:

  • 400 g mąki
  • 200 g cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżka cynamonu
  • 1/2 łyżki gałki muszkatołowej
  • 400 ml oleju
  • 6 jajek
  • 400 g marchewki startej na drobnych łezkach

Wykonanie:

W jednej misce mieszamy suche składniki, w drugiej jajka rozkłócamy z olejem, dodajemy marchewkę, a następnie suche składniki mieszamy z mokrymi i wykładamy do formy (dolne wymiary mojej to 22 x 33 cm, można użyć mniejszej jeśli chcemy uzyskać wyższe ciasto). Pieczemy w 160°C przez ok. godzinę.

Smacznego !

źródło: Izka ;)

wtorek, 26 listopada 2013
Drożdżówki z makiem

drożdżówki z makiem

ENGLISH VERSION

Piekę ostatnio namiętnie drożdżówki z owocami i kruszonką, ale jakiś czas temu, na fali przedświątecznej gorączki, skusiłam się na te drożdżówki z makiem i warto było ! Wprawdzie ich przygotowanie jest bardziej czasochłonne niż w przypadku zwykłej drożdżówki, warto przygotować masę makową dzień wcześniej, ale gra jest warta świeczki :) Mało ciasta, dużo maku - ideał a gotowa kupna masa nie umywa się do tej samodzielnie przygotowanej. Podane proporcje składników masy są orientacyjne, czegoś można dodać mniej, czegoś więcej, z czegoś (może poza makiem i miodem;) zrezygnować. Gorąco polecam.

Składniki:

masa makowa:

  • 500g mielonego maku1

  • 3 szklanki mleka

  • 3/4 szklanki miodu

  • 2 łyżki masła

  • skórka pomarańczowa

  • orzechy włoskie

  • rodzynki

  • 2 łyżki amaretto2



ciasto:

  • 200ml mleka

  • 40g świeżych drożdży

  • 150g cukru

  • 500g mąki pszennej

  • 90g miękkiego masła

  • 1 jajko

 

dodatkowo:

  • 1 jajko do smarowania drożdżówek

Wykonanie:

masa makowa: Mak gotujemy w mleku, aż ziarenka zmiękną. W razie potrzeby dodajemy więcej mleka. Odcedzamy i mieszamy z resztą składników.

ciasto: Drożdże rozrabiamy w letnim mleku, odstawiamy na 5 minut. Po tym czasie rozczyn dodajemy do mąki, cukru, masła i jajka. Wyrabiamy elastyczne ciasto i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na ok. 50 minut. Ponownie zagniatamy i rozwałkowujemy na cienki prostokąt. Ciasta jest na tyle dużo, że jeśli nie dysponujemy gigantycznym stołem, warto podzielić je na dwie partie ;)

Rozwałkowane ciasto smarujemy masą makową, zawijamy z dłuższej strony i tak powstały rulon kroimy na grube plastry. Na środku każdego dociskamy trzonek okrągłej łyżki. Smarujemy roztrzepanym jajkiem i pieczemy w 180°C aż drożdżówki będą złociste.

Smacznego !

źródło

1 Można kupić zwykły mak, sparzyć i zmielić go samemu, ale sama nigdy jeszcze tego nie robiłam.

2 Ten składnik pominęłam.

czwartek, 21 listopada 2013
Witariańskie sushi

witariańskie sushi

ENGLISH VERSION

Jakie są Wasze pierwsze skojarzenia z sushi ? Wodorosty, ryba, ryż ? A gdyby odjąć rybę i ryż ? Oczywiście, że się da ;) Trzeba je tylko czymś zastąpić. Witarianie, szczególnie jeśli są jednocześnie weganami, są bardzo pomysłowi ;) Witarianie nie poddają jedzenia obróbce termicznej, ponieważ niszczy ona enzymy i składniki mineralne. Nie uważam, żeby na dłuższą metę dieta taka była zdrowa (przyznaję też, że nie miałabym na tyle silnej woli, żeby dobrowolnie na takiej diecie wytrwać, uwielbiam zupy, szczególnie zimą ;), ale na pewno warto włączyć witariańskie potrawy do codziennej diety. Jakiś czas temu robiliśmy tartaletki witariańskie, zajadamy się także batonikami na bazie daktyli, które są zdrową alternatywą dla tradycyjnych deserów. Witariańskie sushi możemy przygotować na śniadanie, obiad, czy kolację, albo na spotkanie z przyjaciółmi. Smakowało nawet mojemu tacie, który jest raczej tradycjonalistą jeśli o jedzenie chodzi ;)

Składniki:

  • 200 g nerkowców
  • 600 g kalafiora
  • nori (7-8 arkuszy)
  • chrzan wasabi
  • warzywa (papryka, kalarepa, ogórek kiszony, awokado i co nam jeszcze do głowy przyjdzie, może być kapusta kiszona, chociaż tej opcji nie wypróbowałam ;)
  • sos sojowy (opcjonalnie)

Wykonanie:

Nerkowce miksujemy razem z kalafiorem (surowym), solimy delikatnie, ale niekoniecznie. Masa nie musi być całkiem gładka, ważne, żeby składniki trzymały się razem. W razie gdyby masa była za sucha, możemy dodać trochę wody, ja już nie musiałam. Warzywa kroimy w paseczki.

Arkusz nori kładziemy błyszczącą stroną do dołu. Możemy użyć maty do sushi, ja użyłam maty silikonowej, ale nie używałam jej do zawijania, więc myślę, że również dobrze, można użyć deski. Smarujemy nori chrzanem wasabi (wąski pasek, chrzan jest bardzo ostry), następnie masą z nerkowców i kalafiora na całej powierzchni, poza paskiem o szerokości ok. 2 cm od górnego brzegu. Ok. 6 cm od dolnego brzegu układamy paseczki warzyw i zawijamy rulon. Pusty paseczek nori smarujemy wodą i używamy do "zaklejenia" rulonu. Gotowe rulony wkładamy na kilka godzin do lodówki, żeby nori zmiękły. Po tym czasie kroimy je na plasterki i podajemy z sosem sojowym (pamiętajmy, że jest bardzo słony ;). Jeśli o mnie chodzi, to sushi smakowało mi bardziej bez sosu sojowego, właśnie dlatego, że jest on za słony.

Smacznego !

źródło: Krzysiu :)

poniedziałek, 18 listopada 2013
Cantuccini - toskańskie biscotti

cantuccini

ENGLISH VERSION

W Toskanii jeszcze nie byliśmy, ale jest wysoko na naszej liście ;) Na razie zaczynamy od toskańskich ciasteczek cantuccini, które są przepyszne, ale też dość twarde, więc lepiej uważać na zęby ;) Ciasto przygotowuje się bardzo szybko, ale sposób pieczenia jest dość oryginalny, ponieważ najpierw z ciasta formujemy rulon, który pieczemy w całości, a następnie wyciągamy z piekarnika, studzimy przez chwilę i dopiero kroimy na plastry.  Stąd też włoska nazwa ciasteczek - biscotti, czyli "dwukrotnie pieczone".

Składniki:

  • 400 g migdałów
  • 500 g mąki
  • 250 g cukru
  • cukier waniliowy
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 jajka
  • skórka otarta z pomarańczy
  • mleko (w razie potrzeby)

Wykonanie:

Migdały prażymy w piekarniku albo na patelni, studzimy i kroimy na połówki. Mieszamy z resztą składników (poza mlekiem) i zagniatamy ciasto. Jeśli będzie zbyt suche, dodajemy trochę mleka. Formujemy z ciasta 2 długie rulony (zgodnie z przepisem o szerokości 5 cm i wysokości 2,5 cm, ale nie trzymałam się sztywno tych rozmiarów) i pieczemy w 190°C przez ok. 25 minut. Po tym czasie wyciągamy ciasto z piekarnika i chwilę studzimy. Kiedy ciasto ostygnie na tyle, że będziemy mogli go dotknąć nie parząc się, kroimy rulony na niezbyt szerokie kawałki i pieczemy przez jeszcze ok. 5 minut aż się zezłocą. 

źródło

środa, 30 października 2013
Cannoli siciliani

cannoli siciliani

ENGLISH VERSION

Poza zapasem smakołyków, przywieźliśmy sobie z Sycylii książkę kucharską ze zdjęciami tak smakowitymi, że nawet gdybyśmy wcześniej tych delicji nie próbowali i nie wiedzieli jak są pyszne, to z pewnością skusilibyśmy się na przygotowanie wielu z nich. Pierwszy wypróbowany przepis to klasyka sycylijskich deserów, cannoli siciliani, czyli kruche rurki nadziewane serem ricotta, które kupić można w każdej sycylijskiej cukierni (przynajmniej w rejonie Trapani, który odwiedziliśmy). Przyznam się, że nie użyłam ricotty z sera owczego, o której mowa w przepisie, ale rurki wyszły równie dobre. Do pierwszej partii użyłam ricotty, którą najłatwiej u nas kupić, czyli w formie mazistej, ale nadzienie, choć smaczne, było zbyt rzadkie. Za drugim razem wykorzystałam serek typu włoskiego, który, niezależnie od nazwy, zarówno w smaku, jak i konsystencji bardziej przypomina mi ricottę. Tym razem nadzienie wyszło bardzo zwarte, bez problemu można było nadziać nim rurki. Najlepiej robić to bezpośrednio przed podaniem, bo pod wpływem kremu rurki miękną, ale szczerze, to nie wierzę, żeby komukolwiek poleżały na tyle długo ;) Gorąco polecam !

P.S. Do usmażenia rurek potrzebne będą "foremki", wokół których owija się ciasto. We Włoszech kupić można gotowe, ale nie trafiliśmy na takie, więc poradziliśmy sobie sami. Konrad pociął na kawałki drewniany trzonek od grabi kupiony w Leroy Merlin i takie "foremki" sprawdziły się doskonale ;)

Składniki:

ciasto:

  • 400 g semoliny
  • 2 żółtka
  • 1 białko
  • 75 g miękkiego masła
  • 40 g cukru
  • 1/4 szklanki białego wina
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • olej do głębokiego smażenia

nadzienie:

  • 500 g ricotty z mleka owczego
  • 175 g cukru
  • 50 g kandyzowanych owoców (użyłam skórki pomarańczowej)
  • 50 g czekolady (pokrojonej na drobne kawałki)

posypka:

  • cukier puder, cynamon

Wykonanie:

ciasto: Wszystkie składniki zagniatamy na elastyczne ciasto. Wałkujemy cienko i wycinamy koła o średnicy ok. 10 cm (moje były większe, bo moje "foremki" były grubsze). Owijamy koła wokół "foremek" i smażymy na głębokim tłuszczu aż zrobią się złote. Odsączamy na papierowym ręczniku, studzimy.

nadzienie: Mieszamy wszystkie składniki i nadziewamy zimne rurki.

Posypujemy cukrem pudrem wymieszanym z cynamonem

Smacznego !

źródło: William Dello Russo, The flavours of Sicily

poniedziałek, 28 października 2013
Pocztówka z Sycylii

mandarynki

Nie podróżujemy za granicę bardzo często, średnio raz w roku i za każdym razem, wybierając miejsce docelowe mamy dylemat czy wrócić gdzieś, gdzie już byliśmy, czy pojechać w nowe miejsce. Po powrocie z Sycylii myślę tylko o tym, kiedy znowu tam pojadę i na razie nie w głowie mi inne destynacje ;) Włochy odwiedziliśmy już wcześniej, ale wtedy pojechaliśmy na północ i to zimą, więc wrażenia zupełnie inne, choć równie pozytywne. Teraz po powrocie ze słonecznej i cieplutkiej Sycylii przed pogrążeniem się w totalnej depresji ratuje nas tylko zapas sycylijskich smakołyków, które już niestety powoli się kończą i przyjemna pogoda w Polsce. W zeszłym roku po powrocie z Turcji jeszcze na lotnisku wyciągaliśmy z plecaków pełne buty i ciepłe kurtki, więc zmiana klimatu była bardziej drastyczna. Teraz wystarczyło założyć skarpetki do sandałów.. Ups :D

Na Sycylii spędziliśmy tydzień, podczas którego kąpaliśmy się w najpiękniejszym morzu, zaliczyliśmy najdłuższy rowerowy zjazd (co oznacza, że później trzeba było podjechać ;) i zjedliśmy mnóstwo pysznych owoców, owoców morza, lodów i innych łakoci i witamin ;) Przywieźliśmy też sobie przepięknie wydaną książkę kucharską, wkrótce więc pojawią się na blogu przepisy na tamtejsze smakołyki.

Z nowych owoców spróbowaliśmy jedynie figi indyjskiej, ale akurat nie zachwyciła nas smakiem, a mnie dodatkowo irytowały twarde pestki. Za to pojedliśmy melonów i kaki, które u nas egzotyczne już nie są, ale sporo droższe. Na Sycylii mogliśmy sobie pozwolić na jedzenie ich do każdego posiłku, i to w dużych ilościach ;)

owoce

Sycylijczycy kochają słodycze, tak przynajmniej wywnioskowaliśmy po ilości lodziarni, cukierni i innych kawiarni, występujących w większej ilości niż restauracje, w których można było zjeść coś konkretnego. Wśród typowo sycylijskich deserów, które najbardziej przykuwają uwagę są frutta martorana, czyli marcepanowe słodkości w formie bardzo realistycznie wyglądających owoców i warzyw. Inny charakterystyczny na Sycylii deser to torciki cassata, których głównym składnikiem jest biszkopt i krem ze słodzonej ricotty, kolorowo udekorowane kandyzowanymi owocami. W każdej cukierni można także kupić cannoli siciliani, czyli kruche rurki nadziewane kremem ze słodkiej ricotty. No i oczywiście gelato.. Przepyszne lody w wielu smakach, jeden smaczniejszy od drugiego.

marcepan

Frutta martorana

casatta

Mini torcik cassata

cannoli

Cannoli siciliani

gelato

Gelato :)

Z bardziej konkretnych dań oczywiście ryby i inne owoce morza. Pierwszy raz skosztowaliśmy świeżego tuńczyka i ryby miecz. Przygotowaliśmy je w hostelowej kuchni z kuskusem, który z uwagi na arabskie wpływy jest popularny w sycylijskiej kuchni. Podobnie jak sardynki i kapary, za którymi nie przepadaliśmy do tej pory, a do których przekonaliśmy się po zjedzeniu kilku dań, w których były obecne.

ryba

Ryba miecz

Z win nie omieszkaliśmy spróbować marsali, która nazwę wzięła od miejscowości, którą także odwiedziliśmy. Nie jestem miłośniczką win, nie za bardzo się na nich znam, a jak już mi jakieś smakuje, to raczej niezbyt wyrafinowane ;) Marsala do tych z wyższej półki się nie zalicza, ale mi tak czy tak smakowała średnio, była zbyt "likierowata" (za likierami też nie przepadam ;) Konrad za to ocenił ją pozytywnie, nawet przywiózł sobie butelkczynę, zajmując tak cenną przestrzeń bagażową ;p Ja wolałam sery; sycylijski caciocavallo i pecorino z owczego mleka.

Wracając do słodkości, to podczas pobytu na Sycylii wyczytaliśmy, że czekolada z Modiki jest prawdziwą ucztą dla podniebienia. Nigdzie nie mogliśmy na nią trafić (może dlatego, że Modika leży na drugim końcu Sycylii w stosunku do Trapani, w którym my spędzaliśmy urlop), aż do ostatniego dnia, kiedy trafiliśmy na nią w sklepie z pamiątkami.. Różne czekolady w życiu jadłam, ale ta jest naprawdę wyjątkowa ! Podobno wyrabiana jest według azteckich receptur. Bardzo możliwe, bo wśród składników nie znajdziemy nic poza kakao, pastą kakaową, cukrem (to już pewnie dodatek Hiszpanów, poprzez których czekolada dotarła na Sycylię) i w zależności od smaku konkretnego dodatku, np. migdałów.

Ciekawe są także sycylijskie fast foody. W piekarniach i niektórych cukierniach kupić można zachęcająco wyglądające kule w panierce kryjącej wytrawne nadzienia z mięsa, sera czy szynki. Część to zwykłe drożdżowe bułki, ale niektóre zaskakują także otoczką z masy ryżowej. Naprawdę przepyszne. A nazywają się arancini (czyli pomarańcze :)

aran

Arancini

Pewnie znalazłoby się jeszcze sporo kulinarnych ciekawostek o których w tej krótkiej relacji nie wspomnieliśmy, ale starczy już tego przynudzania. Poza tym Sycylia to nie tylko kuchnia, to także wspaniałe krajobrazy przy których - w co ciężko uwierzyć - można prawie zapomnieć o jedzeniu ;) Serdecznie wszystkim polecamy tę wspaniałą wyspę.

morze

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25