agentka Jej Kuchennej Mości
Durszlak.pl
my foodgawker gallery
Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria> Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
poniedziałek, 02 czerwca 2014
Serniczki w czekoladzie

serniczki

ENGLISH VERSION

Pierwszy raz spotkałam się z tymi serniczkami na Węgrzech, później w Rumunii i Gruzji i za każdym razem zastanawiałam się dlaczego nie ma ich w Polsce. Nie mówię nawet o imporcie tych zagranicznych, ale dlaczego żadna polska firma ich nie produkuje ? Tym bardziej, że serniki są u nas bardzo popularne. Ostatnio trafiliśmy na takie serniczki w Almie, tym razem były litewskiej produkcji i postanowiłam, że sama takie zrobię. Udało się i na pewno będę kombinować z innymi smakami :) Za pierwszym razem ich nie zamroziłam i od razu obtaczałam w czekoladzie. Było z tym wprawdzie trochę więcej roboty i warstwa czekolady była cieńsza, ale jeśli się komuś spieszy, to spokojnie można pominąć etap mrożenia, a po obtoczeniu w czekoladzie włożyć na jakiś czas do lodówki, żeby stężała. Polecam !

Składniki:

  • 250 g twarogu
  • 4-5 łyżek cukru pudru
  • skórka starta z pomarańczy lub cytryny
  • 100 g gorzkiej czekolady

Wykonanie:

Twaróg mielimy przez praskę (wystarczy raz). Mieszamy dokładnie z cukrem i skórką startą z pomarańczy. Ja robię to przy pomocy widelca. Formujemy "batoniki" (mi wychodzi 4-5 sztuk), układamy na talerzu i każdy nadziewamy na patyczek do szaszłyka. Zamrażamy. Kiedy serniczki są już mocno zmrożone, roztapiamy czekoladę w kąpieli wodnej lub mikrofalówce i obtaczamy w niej batoniki. Ja nakładam czekoladę łyżkę i rozsmarowuję. Czekolada od razu zastyga, więc trzeba uważać :) Pozbywamy się patyczków. Ja wstawiłam serniczki do lodówki na całą noc, ale gotowe są pewnie szybciej, szczególnie jeśli zostawi się je poza lodówką, żeby szybciej się rozmroziły. 

Smacznego !

czwartek, 15 maja 2014
Placek z rabarbarem i marcepanem

rabarbarowe

Tej wiosny wyjątkowo często gości w naszej kuchni rabarbar. Pijemy kompoty, pochłaniamy crumble, a przede wszystkim zajadamy się tym właśnie ciastem. Za pierwszym razem zrobiłam je bez jednego z głównym składników (okazało się, że przeterminowana o rok masa marcepanowa jednak nie nadaje się do spożycia) i też było pyszne, ale z marcepanem to już w ogóle mistrzostwo :) Dość słodkie (więc kwaskowaty rabarbar pasuje tu idealnie) i wilgotne. Do tego jest nieskomplikowane i przygotowuje się błyskawicznie, za drugim razem nie trzeba już zerkać na przepis ;)

Składniki:

  • 1 szklanka mleka1
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli morskiej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 6 łyżek oleju
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej lub ekstraktu waniliowego
  • 1 pocięta łodyga rabarbaru
  • kawałek marcepanu (ok. 50 g)

Wykonanie:

W szklance mieszamy mleko z octem i odstawiamy na 10 minut.

W mniejszej misce mieszamy mąkę z solą, proszkiem do pieczenia i sodą. W większej miksujemy cukier z olejem, po czym dodajemy do nich połowę ściętego mleka. Po połączeniu dodajemy połowę mąki, ponownie miksujemy do połączenia. Dodajemy resztę mleka i na koniec resztę mąki. Przestajemy miksować kiedy tylko składniki się połączą.

Ciasto przelewamy do formy (u mnie tortownica o średnicy 24 cm), układamy na nim kawałki rabarbaru i marcepanu pokrojonego w drobną kosteczkę. Pieczemy w 180°C do suchego patyczka. W moim piekarniku to ok. 40 minut, ale trzeba kontrolować czas pieczenia, bo w przepisie jadłonomii, od której zaczerpnęłam przepis to np. 25-30 minut. Po wystygnięciu ciasto można posypać cukrem pudrem, choć jest na tyle słodkie, że nie jest to konieczne.

Smacznego !

1 Oryginał jest wegański, ale ja użyłam mleka krowiego.



czwartek, 17 kwietnia 2014
Spaghetti z wegańskimi pulpetami
pulpety Jadłonomii
Zawsze uważałam, że wegetarianie mają bardziej urozmaiconą dietę od mięsożerców. Mój starszy brat jest wegetarianinem od bardzo długiego czasu a że w kuchni radzi sobie bardzo dobrze, to na własnym podniebieniu przekonywałam się jak pysznie można jeść wykluczając mięso. Kiedy jakiś czas temu dowiedziałam się, że brat poszedł o krok dalej i przeszedł na weganizm, to w pierwszej chwili pomyślałam sobie "O Boże, co on będzie teraz jadł?" ;) Kiedy nas ostatnio odwiedzał, postanowiłam przygotować kilka wegańskich smakołyków i szukając przepisu na hummus trafiłam na hummus idealny na stronie jadłonomia, która bardzo zasłużenie została blogiem roku :) Wypróbowałam już wiele wegańskich przepisów z tej strony i już nie zastanawiam się co też jada mój starszy brat ;) Na pewno jada pysznie, zdrowo i różnorodnie ! Oto jedna z propozycji obiadowych :) Przepis praktycznie bez zmian cytuję za jadłonomią.

Składniki:

pulpety:
  • 2 kostki tofu, każda po 180 g
  • 1/2 szklanki bułki tartej
  • 1 łyżka płatków drożdżowych, opcjonalnie (ja nie dodałam)
  • 2 - 3 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżeczki ostrej musztardy
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1 łyżeczka posiekanych listków świeżego rozmarynu lub 1/2 łyżeczki suszonego
  • sól i czarny pieprz
sos:
  • 2 puszki krojonych pomidorów
  • 1 mała cebulka
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 1/4 łyżeczki oregano
  • 1/4 łyżeczki tymianku
  • sól i czarny pieprz
  • oliwa z wytłoczyn oliwek do smażenia lub inny ulubiony olej

ponadto:

  • 400 g makaronu spaghetti
Wykonanie:
sos: Na dnie niedużego rondelka rozgrzewamy kilka łyżek oleju, dodajemy drobno posiekaną cebulkę i chwilę smażymy do czasu, aż będzie złota i miękka. Dodajemy pomidory, następnie ocet balsamiczny, szczyptę soli, zioła i dusimy na małym ogniu przez 30 minut. Na koniec dodajemy wyciśnięty czosnek.
W czasie kiedy dusi się sos w dużym garnku zagotowujemy osoloną wodę na makaron, ugotować zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu i zająć się przygotowujemy pulpety.
pulpety: Tofu kroimy w grubą kostkę i wrzucamy razem z pozostałymi składnikami do naczynia blendera. Miksujemy aż do rozdrobnienia, ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem. Z masy lepimy kuleczki wielkości orzecha włoskiego i odkładamy na bok.
Kiedy wszystkie pulpeciki są już gotowe, na dnie dużej patelni rozgrzewamy kilka łyżek oleju i smażymy pulpeciki na złoty kolor, co jakiś czas je obracając. Wystarczy smażyć je około 30 - 60 sekund z każdej strony. Usmażone pulpeciki odsączamy na papierowym ręczniku.

Do garnka, w którym gotowaliśmy makaron wlewamy zredukowany sos pomidorowy, doprawiamy go do smaku solą oraz pieprzem. Podgrzewając garnek na małym ogniu dodajemy ugotowany makaron spaghetti, dokładnie mieszamy go z sosem i na wierzch dodajemy pulpeciki, podgrzewamy jeszcze kilka minut do czasu, aż wszystko będzie gorące.

poniedziałek, 07 kwietnia 2014
Daktyle w czekoladzie

dkatyle

ENGLISH VERSION

To jest absolutny hit na naszej liście deserów ! Zdrowy, wegański deser, który można przygotować bez większego nakładu czasu i pracy. Ważne tylko, żeby użyć świeżych miękkich daktyli. Najlepiej też przygotować własne masło orzechowe. Własnej czekolady jeszcze nie robiłam, ale może kiedyś ;) Bardzo polecam !

Składniki:

  • 10-12 świeżych daktyli
  • masło orzechowe
  • tabliczka gorzkiej czekolady

Wykonanie:

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej lub mikrofalówce. Z daktyli usuwamy pestki starając się, żeby nie rozdzielać połówek do końca. Nadziewamy daktyle masłem orzechowym i obtaczamy w czekoladzie. Nadziewamy na wykałaczkę i przenosimy na płaski talerz lub deskę wyłożoną folią aluminiową. Wstawiamy do lodówki do czasu aż czekolada stężeje.

Smacznego !

źródło: Krzyś & Ewa :*

czwartek, 20 marca 2014
Lodowiec

lodowiec

ENGLISH VERSION

Kilka weekendów temu tradycyjnie świętowaliśmy u moich rodziców urodziny mojej mamy, która przygotowała właśnie lodowiec. Konrad zakochał się w nim od pierwszego kęsa, chociaż może nawet wcześniej, sądząc po błysku w jego oku kiedy wjechał na stół ;) Smakował mu tak bardzo, że musiałam go hamować, żeby zostawił coś dla innych. No i oczywiście od powrotu nie było dnia, żeby nie pytał mnie kiedy ja mu taki upiekę, żeby mógł zjeść cały sam :D Ponieważ sam obchodził ostatnio urodziny, w końcu uległam i wprawdzie na dobry początek usłyszałam, że ten maminy jakiś lepszy był, ale i tak zniknął błyskawicznie ;)

Składniki:

  • biszkopt upieczony w formie o średnicy 24 cm
  • 3 szklanki1 mleka
  • 1 szklanka cukru
  • 3 budynie śmietankowe
  • skórka pomarańczowa
  • 2 łyżki kakao
  • kostka miękkiego masła (200g)
  • puszka brzoskwiń
  • 2 galaretki pomarańczowe

Wykonanie:

2 szklanki mleka zagotowujemy z cukrem. W trzeciej rozpuszczamy budynie. Do gotującego się mleka wlewamy rozrobiony budyń i gotujemy aż zgęstnieje. Studzimy.

Galaretki rozrabiamy osobno w gorącej wodzie.

Wystudzony budyń ucieramy z kostką masła, do połowy dodajemy skórkę pomarańczową (dodałam ok. 4 łyżek), do drugiej połowy kakao i mieszamy dokładnie.

Tort przekładamy w formie, żeby wszystko się dobrze trzymało. Boki formy wykładamy papierem do pieczenia tak, żeby wystawał ponad brzegi. Chyba że forma jest bardzo wysoka i nie będzie takiej potrzeby.

Biszkopt kroimy na pół. Jedną część wkładamy do formy, nasączamy połową przestudzonej galaretki. Smarujemy jasnym kremem, wykładamy na krem połowę brzoskwiń pokrojonych w plasterki. Przykrywamy drugą częścią biszkoptu, który nasączamy resztą galaretki, smarujemy drugim kremem, wykładamy na niego resztę brzoskwiń i zalewamy tężejącą galaretką. Wstawiamy na noc do lodówki.

Smacznego !

1 1 szklanka = 250ml

źródło: mama :*

piątek, 14 lutego 2014
Pesto z rukoli - wegańskie i witariańskie

pesto z rukoli

Uwielbiamy pesto. Nie mamy niestety własnego ogródka, a kupowanie bazylii w większych ilościach nie jest zbyt ekonomiczne, wpadliśmy więc na pomysł, żeby zastąpić ją jakimś tańszym składnikiem. A ponieważ uwielbiamy również rukolę, wybór był prosty. Początkowo robiłam to pesto bardziej klasycznie, z serem i orzeszkami piniowymi, ale najpierw skończyły mi się piniole, zastąpiłam je więc tańszymi i w mojej ocenie smaczniejszymi nerkowcami. Później przygotowywałam wegańską wersję pesto dla brata i muszę przyznać, że nic na pominięciu sera nie straciło. Przy okazji zapomniałam podprażyć nerkowce, więc pesto się dodatkowo zwitarianizowało. Samo zdrowie ;) Podaję ilość składników, ale z reguły robię pesto "na oko".  Często przygotowuję taki słoiczek pesto w weekend i starcza na kilka szybkich obiadów w tygodniu. Polecam gorąco !

Składniki:

  • 100 g rukoli
  • dwie garście nerkowców lub orzeszków piniowych
  • 100 ml oliwy
  • sól do smaku
  • kawałek pecorino (opcjonalnie)

Wykonanie:

Rukolę myjemy, odsączamy na durszlaku i miksujemy w blenderze razem z orzechami (można je wcześniej podprażyć, ale niekoniecznie), solą i startym serem, jeśli go używamy. Stopniowo dodajemy oliwę, miksujemy aż wszystkie składniki dobrze się połączą. Przekładamy pesto do czystego słoika, zalewamy oliwą i przechowujemy w lodówce. Nasze stało w lodówce ok. 3 dni i nic mu się nie stało.

Smacznego !

poniedziałek, 03 lutego 2014
Kitcherie

kitcherie

ENGLISH VERSION

Od dań indyjskich zaczynałam moje pierwsze poważne kroki w kuchni i choć od tamtej pory poznałam wiele nowych smaków, i choć nie jestem wielbicielem zbyt pikantnych potraw, to kuchnię indyjską darzę wyjątkowym sentymentem. Uwielbiam zapach indyjskich przypraw. Choć mam kilka sprawdzonych przepisów, co jakiś czas staram się przygotować coś nowego. Tym razem padło na kitcherie. Przełknęłam nawet dawkę pikantnego chilli i jedyne co mi w tym daniu nie odpowiada, to zbyt duża ilość rodzynek. Całe szczęście łatwo je wyłowić i zostawić na talerzu ;p

Składniki:

  • 200 g grochu tur dal
  • 3 łyżki masła ghi
  • 150 g cebuli, drobno posiekanej
  • 2 ząbki czosnku, zmiażdżone
  • 2 małe zielone papryczki chilli drobno posiekane1
  • 2 łyżeczki świeżego imbiru, drobno startego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka nasion kuminu
  • 1/2 łyżeczki garam masali
  • 1 łyżeczka kolendry, mielonej
  • 1 laska cynamonu
  • 4 listki curry2
  • 2 łyżeczki soli
  • 300 g ryżu basmati, opłukanego i odcedzonego
  • 170 g rodzynek
  • 1 l gorącej wody
  • 1 łyżka soku z limonki lub cytryny
  • 75 g podprażonych nerkowców

Wykonanie:

Groch zalewamy zimną wodą i zostawiamy na godzinę do napęcznienia. Dokładnie odcedzamy.

Na dużej patelni rozgrzewamy masło ghi, smażymy cebulę, czosnek, chilli, imbir, przyprawy, listki curry i sól, stale mieszając aż cebula się zeszkli i mieszanka zacznie wydzielać aromat.

Dodajemy groch, ryż, rodzynki i wodę, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy płomień i gotujemy 15 minut na wolnym ogniu, pod przykryciem, aż ryż i groch będą miękkie. Zdejmujemy patelnię z ognia, usuwamy laskę cynamonu, skrapiamy sokiem z cytryny i zostawiamy jeszcze na 5 minut pod przykryciem. Przed podaniem posypujemy nerkowcami.

1 Dodałam suszone czerwone papryczki.

2 U nas suszone. Nie wiem jak świeże, ale suszone do jedzenia się raczej nie nadają, podobnie jak liść laurowy ;)

źródło: Podróże kulinarne. Kuchnia indyjska.

czwartek, 16 stycznia 2014
Sernik z makiem

sernik z makiem

ENGLISH VERSION

Może nie jest to najlepszy sernik jaki kiedykolwiek jadłam, ale sernik, więc z natury pyszny ;) Jego przygotowanie wymaga trochę zachodu. Trzeba wcześniej przygotować lemon curd, co nie jest skomplikowane, ale trzeba pamiętać, żeby zabrać się za to ok. 2 godzin przed zabraniem się za mieszanie składników masy. Wcześniej trzeba też odsączyć jogurt grecki do polewy. Zdziwiłam się ile wody mieści się w takim jogurcie. Podstawiłam pod gazę kubeczek po tymże jogurcie i zebrało się ok. 1/3.  

Składniki:

spód:

  • 1 szklanka mąki
  • 70g masła
  • szczypta soli
  • 1 małe jajko
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

masa serowa:

  • 700g twarogu (może być wiaderkowy, ja zwykły zmieliłam 2 razy)
  • 200g kwaśnej śmietany
  • 1/2 szklanki lemon curdu - z tego przepisu
  • 3/4 szklanki cukru
  • 4 jaja
  • 1 budyń waniliowy (proszek)
  • 1/3 szklanki suchego maku

polewa:

  • 400 g odsączonego jogurtu greckiego1
  • 1/2 szklanki lemon curdu
  • 3 łyżki cukru pudru

Wykonanie:

spód: Masło siekamy z mąką, dodajemy resztę składników i zagniatamy gładkie ciasto. W razie potrzeby dodajemy odrobinę wody. Wylepiamy ciastem dno tortownicy (moja ma 24 cm średnicy) i pieczemy w 180°C przez 20-25 minut (w oryginalnym przepisie 15 minut, ale ja musiałam piec dłużej, a piekę bez termoobiegu).

Kiedy ciasto się piecze, przygotowujemy masę serową.

masa serowa: Twaróg, śmietanę, lemon curd i cukier miksujemy razem, następnie pojedynczo dodajemy jajka, potem budyń, a na koniec mak. Wylewamy masę na podpieczony spód i pieczemy w 170°C przez ok. 1 godzinę. 

Po wystudzeniu wstawiamy sernik do lodówki na kilka godzin.

polewa: Odsączony jogurt miksujemy z lemon curdem i cukrem pudrem. Dekorujemy nią wystudzony sernik. Przed zmiksowaniem możemy odłożyć trochę lemon curdu do dekoracji.

Smacznego !

1 Jogurt (400 g przed odsączeniem) wykładamy na gazę do odsączenia na całą noc.

źródło

Tagi: mak sernik
09:12, boregi , deser
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Panettone

panettone

ENGLISH VERSION

Zanim nie upiekłam go samodzielnie, nigdy wcześniej nie jadłam panettone, więc tak naprawdę nie wiedziałam czy gra jest warta świeczki. Sądząc jednak po stopniu skomplikowania przepisu (i fakcie, że jest to włoski deser ;) uznałam, że warto zaryzykować. Całe szczęście nie zawiodłam się, bo kilka razy w czasie przygotowań miałam serdecznie dość tego całego przedsięwzięcia ;) Moje rozdrażnienie bardziej wynikało jednak z tego, że pieczenie panettone wypadło mi w środku tygodnia, po pracy, więc polecam zacząć robić zakwas w sobotę, żeby pieczenie też przypadło w weekend. I zacząć rano, żeby skończyć cały proces jeszcze tego samego dnia ;) Samo przygotowanie zakwasu ani zaczynu nie jest skomplikowane ani czasochłonne. Zagniatanie właściwego ciasta jest już trochę męczące, ale jeśli mamy trochę siły w rękach, to nie sprawia większych problemów. Pamiętać tylko trzeba, że ciasto łącznie musi wyrastać co najmniej pięć godzin, więc zabieranie się za jego przygotowanie wieczorem, po całym dniu pracy, kiedy marzymy tylko o położeniu się wreszcie do łóżka, nie jest najlepszym pomysłem ;) Chyba, że ktoś cierpi na bezsenność i nie musi rano wstawać ;) Całe szczęście można wstawić ciasto do lodówki i wrócić do niego kolejnego dnia, z czego skrzętnie skorzystałam. Inaczej pieczenie przypadłoby mi pewnie ok. 4 rano ;) Tak czy tak, warto było, ciasto jest pyszne ! Pewnie wyjdzie i w zwykłej foremce, ale mi udało się kupić formy do panettone w pomocnikach kuchennych. Na tegoroczne święta już nie zdążycie panettone przygotować, ale mimo że to ciasto bożonarodzeniowe, to myślę, że nie musicie czekać do przyszłorocznych świąt. Może powitacie z nim Nowy Rok ? ;)  Polecam !

Składniki:

zakwas (zaczynamy tydzień przed planowanym pieczeniem):

  • 260 g mąki pełnoziarnistej
  • 260 g mąki zwykłej
  • woda

zaczyn (1 dzień przed planowanym pieczeniem):

  • 90 g mąki
  • 1/4 szklanki + 2 łyżki wody
  • kawałek drożdży (ok. 10 g)

ciasto:

  • 470 g mąki (+ więcej do dodawania przy zagniataniu - na pewno będzie potrzebna)
  • 95 g cukru
  • szczypta soli
  • 2,5 łyżeczki drożdży suszonych
  • 3 jajka
  • 6 żółtek
  • 1/4 szklanki + 2 łyżki mleka
  • 1,5 szklanki rodzynek
  • 120 g skórki pomarańczowej
  • 2,5 łyżki miodu
  • 3 łyżki oliwy
  • skórka starta z 3 pomarańczy
  • skórka starta z 3 cytryn
  • ziarenka z 1 laski wanilii
  • 190 g masła

Wykonanie:

zakwas: Pierwszego dnia mieszamy 65 g mąki pełnoziarnistej, 65 g mąki zwykłej i 3/4 szklanki wody w temperaturze pokojowej na gładką masę. Przykrywamy i odstawiamy w umiarkowanie ciepłe miejsce na 3 dni. Ja trzymałam zakwas w piekarniku, wyłączonym oczywiście ;) Po 3 dniach mieszamy zakwas i według przepisu wyrzucamy połowę, a do reszty ponownie dodajemy 65 g mąki pełnoziarnistej, 65 g mąki zwykłej i 3/4 szklanki wody w temperaturze pokojowej. Mi szkoda było wyrzucać część zakwasu (teraz mam go tyle, że nie bardzo wiem co z nim zrobić ;) więc dodałam podwójną porcję mąki i wody. Mieszamy, ponownie przykrywamy, tym razem na dwa dni i ponownie karmimy zakwas, połowę wyrzucając lub pozostawiając całość. Tym razem dodałam 100 g mąki pełnoziarnistej, 100 g zwykłej i szklankę wody do całości. Przykrywamy i kolejnego dnia ponawiamy karmienie. U mnie to było ostatnie karmienie. Zakwas jest gotowy kiedy pojawią się na nim bąbelki i pachnie całkiem przyjemnie ;) 

zaczyn: Mąkę mieszamy z drożdżami i wodą na gęstą pastę, przykrywamy i odstawiamy w umiarkowanie ciepłe miejsce. U mnie ponownie wyłączony piekarnik.

ciasto: W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, sól i drożdże. W innej misce mieszamy 3/4 szklanki zakwasu, cały zaczyn, jajka, żółtka i mleko. Dodajemy suche składniki do mokrych i mieszamy aż dobrze się połączą. Mój mikser nie ma takich możliwości więc zagniatałam ciasto ręcznie. kiedy wszystkie składniki dobrze się połączą odstawiamy ciasto na 20 minut.

W tym czasie w innej misce mieszamy rodzynki, skórkę pomarańczową, miód, oliwę, skórkę startą z pomarańczy i cytryn i ziarnka wanilii.

Masło kroimy na małe kawałki, wkładamy do foliowego woreczka i "ubijamy", najlepiej wałkiem aż będzie zupełnie płaskie.

Ponownie zagniatamy ciasto. W razie potrzeby dodajemy więcej mąki tak, żeby w końcu ciasto zaczęło odrywać się od brzegów miski. Stopniowo dodajemy niewielkie kawałki masła i zagniatamy aż ciasto wchłonie całość. Dopiero wtedy dodajemy następną porcję. Kiedy już uporamy się z całym masłem dodajemy do ciasta bakalie. Zagniatamy aż dobrze połączą się z ciastem. Mi zajęło to dobrą chwilę.

Teraz mamy dwie możliwości. Odstawić przykryte ciasto do wyrośnięcia na 2 godziny. Po tym czasie odwrócić na drugą stronę i ponownie zostawić do wyrośnięcia aż podwoi objętość. Ja nie miałam na to czasu tego dnia kiedy zabrałam się za ciasto, więc skorzystałam z drugiej opcji. Po połączeniu ciasta z bakaliami wstawiłam je przykryte do lodówki. Przepis mówi, że powinno tam być maksymalnie 18 godzin, ale ja wyjęłam je po jakichś 20 i panettone wyszło, więc chyba nie była to jakaś wielka zbrodnia. Uwaga: ciasto w lodówce rośnie i to mocno. Całe szczęście nie jest rzadkie, więc moje zatrzymało się na granicy półki piętro wyżej i nie opuściło miski ;)

Pół godziny po wyjęciu ciasta z lodówki lub ponownym wyrastaniu (jeśli skorzystaliście z pierwszego wariantu) formujemy ciasto w kule i wkładamy je do foremek. Mi z tej porcji wyszły 2 formy do panettone o średnicy 15 cm i wysokości 11 cm. Ogólnie ciasto powinno sięgać połowy foremki. Teraz pozostawiamy ciasto do wyrośnięcia tak, żeby sięgało brzegów foremki (u mnie zajęło to ok. 2 godzin, ale to pewnie dlatego, że wcześniej trzymałam je w lodówce). Możemy przed pieczeniem posmarować wierzch panettone rozkłóconym jajkiem (ja posmarowałam oliwą) i posypać cukrem trzcinowym. Wyrośnięte panettone wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200°C i pieczemy ok. 30 minut. Ciasto powinno jeszcze urosnąć. Studzimy gotowe panettone na kratce.

Smacznego !

źródło

środa, 18 grudnia 2013
Pierniczki

pierniczki

ENGLISH VERSION

Koleżanka przyniosła ostatnio do pracy pierniczki, które piekła razem z synkiem i miałam poważny problem, żeby powstrzymać się przed zjedzeniem wszystkich ;) Są pyszne i mają tę zaletę, że są od razu kruche, można więc upiec je na ostatnią chwilę. Nie dodaje się do nich wprawdzie miodu, ale w sumie w wysokiej temperaturze i tak traci on swoje właściwości, więc równie dobrze może być to cukier. Bardzo polecam :)

Składniki:

  • 200 g masła
  • 150 g cukru pudru
  • 350 g mąki (więcej jeśli dodajemy sok z cytryny)
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 50 g orzechów laskowych zmielonych na mąkę
  • 1 jajo
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 3-4 łyżki soku z cytryny (opcjonalnie)

Wykonanie:

Masło kroimy na małe kawałki, łączymy z cukrem, mąką, przyprawami, sodą i zmielonymi orzechami, dodajemy jajko, ewentualnie sok z cytryny i zagniatamy dokładnie. Ja musiałam dodać więcej mąki bo ciasto było zbyt klejące. Wkładamy do lodówki na pół godziny, następnie rozwałkowujemy i wykrawamy pierniczki. Nie mam foremek, więc użyłam zwykłej szklanki. Pieczemy przez ok. 10 - 15 minut w 175°C. Możemy polukrować, ale nie jest to konieczne, bo pierniczki są akurat jeśli chodzi o słodycz. Ja polukrowałam je, żeby lepiej prezentowały się na zdjęciu, a lukier zrobiłam z cukru pudru i soku z cytryny, żeby nie było zbyt słodko ;)

Smacznego !

źródło: Kasia ;)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25